czwartek, 27 listopada 2014

"Widmo Brocken'u" ...uparcie żywiona wiara

Witojcie!!!

Ostatnimi czasy dużo rozmawiam z moim "chłopem" na temat naszych polskich góreczek. 
Dlatego dziś postanowiłam opowiedzieć Wam troszkę o naszych góralskich przesądach... a mianowicie o "Widmie Brocken'u".

 Wszelki duch!... Tak tajemnicza nazywa, ponoć odebrała życie nie jednemu miłośnikowi górskich wypraw.
Zjawisko te, powstaje w większości przypadków w górach. Lecz tylko w przypadku gdy znajdujemy się powyżej chmur, a Słońce dopiero wschodzi i znajduje się w tzw. fazie niskiego horyzontu. 
W takich warunkach nasz cień zostaje wydłużony o kilkadziesiąt czy nawet kilkaset razy i zostaje rzucony na powierzchnię chmur. 
Dzięki zjawisku zwanym "GLORIA", polegającym na załamywaniu się promieni słonecznych w kropelkach lub kryształkach lodu znajdujących się w chmurach, dookoła cienia naszej głowy utworzy się niewyraźna, pełnokolorowa tęcza a'la aureola lub nawet dwie.
 Ci, którzy pierwszy raz mają  do czynienia z "Widmem Brocken'u" niejednokrotnie myślą o duchach i dziwnych paranormalnych zjawiskach. 
Dodatkową ciekawostką jest to, że stojące osoby na linii ☆Słońce☆osoby☆chmury☆ znajdujące się poniżej tych osób, nie powodują powstania "Widma Brocken'u" dla wszystkich osób jednocześnie!
 Fenomenem jest to, że każda osoba widzi tylko i wyłącznie własne "Widmo Brocken'u"
Doczytałam, że najprawdopodobniej spowodowane jest to tym, że efekt glorii powstaje przy załamaniu promieni słonecznych pod kątem 22° lub 46°, dlatego osoba patrząca na cień innej osoby nie zauważy tęczy wokół niej, ponieważ promienie nie docierają pod wymaganym kątem do naszych oczu. 
 Ze względu na jego niezwykłą rzadkość występowania, to zjawisko nigdy nie zostało szczegółowo zbadane.


Zgodnie z legendą ludzie gór wierzą, że te bardzo widowiskowe zjawisko (przez taterników nazywane mnichem ) zaobserwowane po raz pierwszy w życiu przyniesie nieszczęście w górach lub co najgorsze śmierć. 
Aby uroku odczynić, należy widzenia dostąpić kolejne dwa razy, po czym czeka długie i owocne życie pośród skalistych szczytów.



Ja osobiście nigdy nie miałam możliwości ujrzenia tego cudu natury na własne patrzałki, mimo że często bywam na grani.
 Dlatego zdjęcia zostały zapożyczone od "krzesnego" Google (mam nadzieję, że się nie obrazi ;o) ?)

A tym czasem gorąco Was pozdrawiam...