poniedziałek, 8 grudnia 2014

Mandragora... roślina czarodziejów i magów

Już od dłuższego czasu zanosiłam się z zamiarem napisania postu o roślinie przypominającej kształtem człowieka...
Tak, tak... to słynna bulwiasta roślinka z filmów o Harrym Potterze... czyli Mandragora, inaczej zwana dziwostrętem. 
 Mandragora jest od wieków rośliną czarodziejów i magów. Istnieje wiele mitów na jej temat.


  Jest członkiem rodziny "ziemniaczanej" i może wzrastać do wysokości 1 metra.
 Roślina pochodzi z południowej Europy, a sama nazwa pochodzi od greckiego słowa Mandra, co oznacza stado bydła i jest uważana za odniesienie do faktu, że ta roślina jest trująca dla bydła

 To "jabłko szatana" ma najbardziej magiczną reputację wśród innych roślin.  
W 4 w p.n.e. Teofrast z Eresos, grecki uczony i filozof powiedział, że mandragora powinna być "złomowana" i moczona w occie, natomiast samo zbieranie rośliny powinno odbywać się podczas zachodu po uprzednim trzykrotnym robieniem kręgów za pomocą miecza nad nią samą, a następnie wykorzystywano ją jako afrodyzjak
 Mandrake została właśnie wykorzystana do tego celu przez Greków i została podarowana Afrodycie, była również stosowana do win jako znieczulenie chirurgiczne, można było ją również żuć aby "zagłuszyć" ból czy jako środek nasenny.

Mandragora była podawana tym którzy, byli ukrzyżowani... mówi się, że Jezusowi Chrystusowi był podany tylko ocet, jako dodatkowa kara.

 Ludzka postać mandragory została również wykorzystywane jako pomoc w uzyskaniu płodności.
 Same korzenie były amuletami szczęścia, a Anglo Sasi wykorzystywali je, aby uwolnić człowieka od opętania. Korzeń ten dodawano do wody księżycowej aby zwiększały swoją siłę, a także, umieszczano na kupce pieniędzy aby je podwoić.

 Kształt korzenia przybiera ludzką postać, jeśli korzeń był podzielony na dwa mówiło się że jest to kobieta, a jeśli nie był oznaczał on męską formę.  




Samica korzenia była tą najbardziej poszukiwaną. Jeśli czarownica zebrała mandragorę musiała umyć ją w winie i zawinąć w chuście z jedwabiu na przechowywanie, posiadanie go kończyło się procesem czarownic.

 Nawet inkwizycyjni sędziowie chcieli zmusić Joannę d'Arc, aby przyznała się do posiadania alruniku, "na co ona odrzekła, że w jej wsi na łące rosła taka roślina, ale ona nie wierzy w jej działanie".

Mówi się, że gdy mandragora jest wyciągnięta z ziemi wrzeszczy rzucając klątwy i będzie wydawała przerażającą dźwięk, który doprowadza do szaleństwa, można też postradać zmysły, bądź nawet umrzeć.
Dlatego zbiór mandragory powinien odbywać się w piątek przed świtem, a uszy powinny być okryte watą.
 Inne legendy mówią, że ten kto chce zdobyć mandragorę, powinien o północy i przy pełni księżyca stanąć plecami pod wiatr, wokół rośliny narysować nożem trzy koncentryczne koła, polać winem i potem obracając się w stronę zachodnią wykopać roślinę nożem.
 Złamanie zaleceń może spowodować skutki tragiczne, ze śmiercią włącznie. 
Żeby uniknąć zagrożeń, jakie stwarza krzyk mandragory zielarz po rozgarnięciu wokół niej ziemi powinien przewiązać roślinę sznurkiem, którego drugi koniec uwiązany jest do psa, potem zatkać uszy i nakazać zwierzęciu wyciągnąć mandragorę. 
 Utrzymywano, że zwierzę będzie musiało zginąć.
 Mówiono też, że osoba powinna wystrzegać się przeciwnego wiatru: inaczej może usłyszeć krzyk mandragory, wydobywający się z ziemi, a wówczas dotknie go to samo, co i zwierzę przeznaczenie. 
Inna tradycja mówi, że jeśli ktoś nie będzie przestrzegał dokładnie zaleceń, to może oślepnąć albo oszaleć rażony piorunem.
 

  
Planetą dla tej rośliny jest Mercury, jej elementem jest jodła, płeć męska, kryształ to kwarc a tarot jest światem (to dla bardziej wtajemniczonych ;o)).


Mandragora może być zastosowania jako roślina dająca kontakt właściciela z zaświatów.  
W tym celu należy mandragory wykopano i przemywa w winie, podaje się imię, które wywoływano trzykrotnie.  
Następnie ją zakopywano.  
Proces ten powinien odbywać się trzy razy a mandragorę powinno się wywoływać tym samym imieniem.
 
Mandrake nie zaleca się stosować wewnętrznie.

 Inną ciekawą właściwością mandragory jest to że można z niej pędzić doskonały bimber ceniony wśród koneserów.

Zapach roślin zazwyczaj jest nie przyjemny (choć widziałam na polskim rynku perfumy na bazie mandragory).
 Z „ciekawszych” wierzeń uważano również,  że roślina ta wyrasta tylko w tym miejscu, gdzie pada nasienie powieszonego mężczyzny.
 A jej korzenie prawdopodobnie tkwią w starogermańskiej tradycji. 
Jak powiedział Tacyt, kobiety, które widziały przeszłość i przyszłość, nazywana alraunami albo alrunami. Alruna znaczy - znająca runy, znająca tajemnicę. 
Wg mitologii - tajemnicę run posiadł Odyn wisząc na drzewie-runy były więc tajemnicą wisielca. 
A wieszanie było wówczas szeroko stosowaną formą egzekucji.
Nie uszło wówczas niczyjej uwadze, że powieszony w ostatniej chwili swego życia przeżywał "ostatnie odejście"- ejakulację. 
To nasienie, otrzymane nie za pośrednictwem aktu płciowego, miało czarodziejską moc. 
Wierzono, że jeśli spadnie na matkę ziemię - to ją zapłodni. 
A wówczas wyrasta korzeń o szczególnej mocy. 
Ten korzeń miał być ponoć najpotężniejszym afrodyzjakiem i amuletem.

Na początku ery nowożytnej stała się rośliną czarownic i ważnym składnikiem ich maści. 
Maścią tą, wg wierzeń ludowych, czarownice miały sobie smarować błonę śluzową sromu i odbyt a po takich zabiegach - odlatywać na sabat. 
Wiadomości o doświadczeniach z maścią czarownic są skąpe, jednak z tych niewielu przekazów, które istnieją, wynika iż maść ta wywołuje oszołomienie o zabarwieniu erotycznym. 
Maści czarownic zawierały poza mandragorą jeszcze: opium, haszysz, betel, muchę hiszpańską, cykutę, czasem wilczą jagodę, bieluń dziędzierzawą i lulka.
Być może zniekształcone przez chrześcijaństwo dane o maściach czarownic, przeżyciach związanych z lotem i orgiach należałoby interpretować jako pozostałości pogańskiego kultu płodności.

Mag... Henryk Korneliusz Agrippa z Netteshym tak opisuje ją w swoich Dziełach Magicznych: 
"Cudowne i wręcz niewiarygodne jest to, co pierwszy czcigodny historyk Josephus opowiada o korzeniu rośliny "Mandragory"... ma kolor ognistoczerwony i w noc roztacza blask, ale jest trudny do zdobycia, ponieważ umyka rękom i oczom chwytającego a nie opiera się dłużej, jeśli zostanie zroszony uryną miesiączkującej kobiety. 

Mandragora jest bardzo drogą rośliną przede wszystkim cenioną w medycynie i farmacji.
 Medyczne użycie mandragory jest dziś bardzo niewielkie, jej korzeń jest składnikiem niektórych środków o działaniu rozkurczowym. 
Lecz pod względem zawartości substancji aktywnych (głównie alkaloidów) korzeń mandragory ma dość szeroką paletę możliwości: 
 


Atropina – łagodzi skurcze układu pokarmowego, moczowego i oddechowego, rozszerza źrenicę i przywraca prawidłową akcję serca w bradykardii.

Hioscyjamina – w bardzo ogólnym znaczeniu jest związkiem o działaniu pobudzającym o bardzo silnym działaniu, a jej nadmiar w organizmie ma bardzo nieprzyjemne skutki – wywołuje drgawki i stany deliryczne.

 Skopolamina – działa podobnie do atropiny, lecz słabiej, co daje większą plastyczność w użyciu jako środka medycznego, jest jednak związkiem silnie trującym. W niewielkich dawkach działa uspokajająco, nasennie, przeciw konwulsyjnie i przeciw wymiotnie, wywołując stan lekkiego otępienia; natomiast przekroczenie dawki prowadzi do silnych halucynacji, dezorientacji, paraliżu a nawet śmierci. 
Co ciekawe, kilkadziesiąt lat temu służby specjalne niektórych krajów używały skopolaminy jako serum prawdy.

Wzmianki na jej temat można znaleźć m.in. w:
Odyseii Homera, Romeo i Julia, Księdze Rodzaju czy nawet w Kingsajz'u Machulskiego.